6 dni, 3 fotografie znad wody

Zaległości:

Ostatnio na fotografowanie nie miałem wiele okazji. Chciałem wrzucać zdjęcia chociaż raz na miesiąc, co akurat mi się nie udało. A to praca, a to warunki złe. Chociaż złe to może za dużo powiedziane ale nie takie jakie chciałem. Wszystko się przeplatało, jak byłem w pracy to pogoda była jak marzenie, jak weekend to chmury, czasami deszcz. Trudno… .

Pogoria III i IV:

Kiedy nadszedł kolejny upragniony weekend, pogoda zapowiadała się całkiem obiecująco. Wstałem w sobotę rano o 4:20 by być w lesie zanim nastąpi wschód słońca i skusiłem się wyjść do pobliskiego lasu. Poranek to była istna sielanka, piękna mgła, która…  znikła w ekspresowym tempie zanim zdążyłem wyciągnąć aparat z plecaka. Nie zraziłem się bo całkiem niezła pogoda zapowiadała się także na wieczór. Zamierzałem pojechać nad zbiornik wodny Pogoria III w Dąbrowie Górniczej. Wsiadłem na rower i pojechałem. Był weekend więc trudno było o dobrą miejscówkę ale akurat ta na której mi zależało była wolna. Musiałem jedynie wędkarza wyretuszować, który siedział po drugiej stronie ;) Było to miejsce w małej zatoczce z łódką na pierwszym planie przy zachodzącym słońcu. Pod wieczór napłynęło trochę mocnych chmur, które tylko trochę były ładnie podświetlone kolorem przez zachodzące słońce. Przyszedł mi do głowy pomysł by sfotografować kawałek

wystającej, utopionej brzozy. Smaczku dodały przepływające kaczki, które wniosły coś do zdjęcia. Szkoda, że nie użyłem krótszego czasu by było je lepiej widać jednak z zachowaniem ich ruchu. Ale to już był brak doświadczenia w takich sytuacjach, a okazja była jedna. Mimo wszystko jestem ze zdjęcia zadowolony. Wieczór ten zakończył się dla mnie dosyć emocjonująco bo nagle błysnęło się i zagrzmiało. Pomyślałem sobie: czyżby stronka z prognozami: New Meteo nie sprawdziła się ? Na szczęście strat sprzętowych nie było, a skończyło się tylko na strachu i bardzo słabiutkim deszczyku (tu także na szczęście miałem pokrowiec na plecak, który sprawdził się już raz podczas gigantycznej ulewy, która złapała mnie kiedy wracałem rowerem z pleneru) po którym w tych upałach, w drodze powrotnej, wdychałem istną parę z nagrzanego asfaltu hehe. W wykonaniu tego zdjęcia zrezygnowałem z użycia filtra polaryzacyjnego po to, a żeby jak najbardziej niebo odbiło się w wodzie. Brakowało mi tu jedynie jakiegoś zooma – zdjęcie zrobione zostało przy użyciu Canona 17-40 f/4 L i brakowało długości. By ująć samą wodę musiałem ratować się kadrowaniem w Photoshopie. Niedziela także zapowiadała się piękne. Tego dnia chciałem pojechać nad zbiornik Pogoria IV zwanym Kuźnia Warężyńska. Ten zbiornik jest najmłodszym ze wszystkich czterech, także największym. Z czasem pojawiały się tam łódki i jachty. Teraz jest ich już kilkanaście. Niestety umocowane są jedynie do drzew ze względu na brak przystani. Może

kiedyś… . Ale do rzeczy. Moim głównym motywem tego dnia miała być jakaś łódka o zachodzie słońca. Weekend to wiadomo…mnóstwo ludzi. Pomimo, że zachód zbliżał się coraz bardziej i odjeżdżali ludzie nic nie wskazywało na to, że będzie można spokojnie fotografować. Kiedy rozłożyłem statyw, umocowałem na nim aparat i ustawiłem parametry zdążyli mi już ludzie wejść w kadr. Wrrr… zaczęło się we mnie gotować. Chciałem sfotografować cały rząd łódek. Później zaczął się pospiech na drugą – ostatnią miejscówkę. No ale znowu Ci ludzie…kilkaset metrów od brzegu szaleli skuterami wodnymi. Przyszły fale, które dopływały przez jakieś 2 minuty jedna po drugiej. W takich słabych warunkach oświetleniowych ciężko było sfotografować łódkę bez kołysania. Po drugie trzeba było znaleźć w miarę fajny kadr. Czas mijał nieubłaganie, a niebo, które wręcz fenomenalnie się podświetliło mogło szybko zgasnąć. Kilka pstryków migawki i udało się ! :) To co widziałem na wyświetlaczu aparatu zapowiadało się bardzo fajnie. Nie mogłem się doczekać podziwiania obrazu na matrycy monitora. Po rozkosznym zachodzie czym prędzej wsiadłem na rower i pojechałem do domu. Fajnie byłoby gdyby takie warunki były codziennością, chociaż z drugiej strony żeby na takowe trafić trzeba mieć szczęście i trochę wytrwałości – ja miałem jedno i drugie. Przez te kilka dni się nie wysypiałem śpiąc po 5 godzin, a jako, że mam uparty charakter jeżdżąc po ponad 20 km. dziennie przez przez 6 dni. Takie zdjęcie rekompensuje wysyłki i mówi, że było warto :)

To chyba na tyle. Mam nadzieję, że kolejny post będzie już niedługo :)

Z informacji technicznych: Canon 5d Mark II + Canon 17-40 f/4 L + filtr polaryzacyjny Marumi DHG (użyty na pierwszym zdjęciu).

11 maja 2017 - 16:08

schauen sie sich diese jetzt - Jedenfalls bizarres sexspielzeug provozierte ich einen Stellungswechsel, nachdem Lutz gekommen war und ganz sicher auch .Bald eine ganze Stunde quatschten wir miteinander.